"Czy
w cieniu Humboldta kształcimy lumpeninteligentów?"
Refleksje na temat dyskusji panelowej
Jolanta Szablicka-Żak
Z wielką uwagą i zainteresowaniem wysłuchałam
wypowiedzi uczestników panelu dyskusyjnego na temat: "Czy
w cieniu Humboldta kształcimy lumpeninteligentów?" prowadzonego
przez profesora dr. hab. Andrzeja Wiszniewskiego.
Oto moje refleksje na powyższy temat.
-
Autonomia uniwersytetów i wspólnota uczonych
i uczących się nie są ideami Humboldta, lecz wywodzą się z idei
pierwszych średniowiecznych uniwersytetów, które zostały obdarowane
przywilejami przez władców w XII wieku ("Konstytucja Habita"
nadana uniwersytetom włoskim przez cesarza Fryderyka Rudobrodego
w 1158 roku oraz "Privilegim fori" nadane uniwersytetowi paryskiemu
przez króla Filipa Augusta w 1200 roku). Autonomia oznaczała
wówczas również wolność od jurysdykcji władz miejskich. Te wzorce
prawne zapisane w statutach zostały następnie przyjęte przez
wszystkie później powstające uniwersytety i stały się ich cechą
wyróżniającą od innych instytucji a także najcenniejszą wartością,
o którą niejednokrotnie w historii trzeba było walczyć.
Podczas gdy średniowieczny uniwersytet był instytucją otwartą
dla wszystkich nauk i stanów i łączył w sobie kształcenie ogólne
z zawodowym (warto wspomnieć, że po raz pierwszy do statutu
uczelni zapis obowiązkowej praktyki prawniczej wprowadził król
Kazimierz Wielki w 1364 roku), to w XIX- wiecznym niemieckim
modelu uniwersytetu, na który wpływ wywarł nie tylko Wilhelm
von Humboldt, ale i Johann Gottlieb Fichte, kładziono nacisk
na jedność badań naukowych i nauczania. Praktyczne szkolenie
zawodowe lokalizowane było w szkołach średnich, które, zwłaszcza
w Niemczech, miały wysoki poziom. Dodać należy również, że we
wszystkich XIX - wiecznych modelach uniwersytetu (niemieckim,
francuskim, angielskim i amerykańskim) odrzucono jego powszechny
i masowy charakter. Uniwersytety stały się uczelniami elitarnymi
dla osób uprzywilejowanych. W wąskim gronie uczonych (tu także
była selekcja) i uczących się prowadzono badania naukowe i ekskluzywne
dyskusje. O tym jak było we Wrocławiu ciekawie pisze Edyta Stein
w swoich "Pismach".
-
Bodajże Profesor Roman Galar, jeśli dobrze
zrozumiałam, proponował duże dawki stresu i nieobliczalności
ze strony profesorów dla studentów. Coś w tym jest. Barwni i
niekonwencjonalni w swych zachowaniach, autentyczni w postawach,
niezależni w myśleniu i nieprzejednani w egzekwowaniu wiedzy,
nasi dawni Mistrzowie wyszlifowali wiele diamentów. Dzisiaj
tzw. political correctes i wymuszana tolerancja wobec wszelkich
postaw i zachowań, niańczenie przewrażliwionych studentów skutkuje
popieraniem miernoty, z której wywodzą się przyszli lumpeninteligenci.
-
Pani Doktor Dobrosława Platt postuluje nowe
zdefiniowanie roli inteligencji w społeczeństwie.
Do wypracowanego w Polsce na przełomie wieku XIX i XX etosu
inteligencji należało pełnienie misji społecznej, politycznej,
kulturalnej i obywatelskiej. W PRL inteligencja jako warstwa
społeczna gorszej kategorii nie miała możliwości realizacji
swojej misji, została zdegradowana i spauperyzowana. Nowe elity
władzy wywodziły się na ogół z innych warstw społecznych i tworzyły
w sposób cyniczny nowe wzory postaw i zachowań, których przytaczać
nie muszę. Nie miały one jednak wiele wspólnego z dobrem państwa,
z czasem doprowadziły do zerwania więzi społecznych (w wielu
kręgach dominuje dzisiaj skrajny indywidualizm). Ponowna identyfikacja
cywilizacyjna, społeczna i obywatelska jest dla zagubionych
młodych ludzi bardzo trudna bo odbywa się w warunkach nieustannej
transformacji otaczającej ich rzeczywistości i w dodatku w bardzo
dużym przyspieszeniu, w którym szybko zrywają się kody kulturowe.
Niewątpliwie studenci wymagają wsparcia ze strony nauczycieli
akademickich, którzy powinni aspirować do wysokiego statusu
intelektualnego i etycznego.
-
Uniwersytet już w swej istocie jest "uniwersitas
litterarum" oraz "uniwersitas scholarum et magistrorum", a
więc uniwersalny i nie powinien być niemiecki ani słowiański.
(Marzenie Księdza Profesora Romana Rogowskiego, zapewne był
to sprzeciw wobec bezmyślnego naśladownictwa różnych trendów.)
-
Istotą i misją uniwersytetu było zawsze
tworzenie czegoś nie tylko nowego, ale też doskonalszego, zarówno
w sferze intelektu jak i etyki, rozwijającego całe bogactwo
człowieczeństwa w oparciu o szeroką interdyscyplinarną wiedzę.
Mimo zmiany warunków i metod kształcenia, a także zawirowań
na przełomie tysiącleci (antyintelektualizm, relatywizm, postmodernizm
i.t.p.), powinno to być niezmienne.
|