english version English

Dolnośląski Festiwal Nauki Dolnośląski Festiwal Nauki

Festiwal wspierają finansowo:

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Gmina Wrocław

Urząd marszałkowski Województwa Dolnośląskiego

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA

Fundacja Polska Miedź

Rozmowa z ...

Muzyka i psychologia, czyli jak piękno kształtuje dobrego człowieka

- Moim ulubionym instrumentem muzycznym jest chór - uśmiecha się prof. dr hab. Marta Kierska-Witczak, która do niedawna była zaangażowana w Dolnośląski Festiwal Nauki jako koordynator z ramienia Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

Tylko, że chór to nie jest od razu “gotowy” instrument. Trzeba go nauczyć grać. Tak, żeby wizja dyrygenta zgodziła się z odczuciami poszczególnych chórzystów. - Na przykład pianista ma swoją wizję interpretacyjną i, jeśli dysponuje dostateczną techniką, po prostu ją przekłada ją na klawisze. Ja najpierw muszę „zbudować sam instrument”. A potem brać pod uwagę, że chór, czyli kilkadziesiąt osób, reaguje na moje wskazówki dotyczące wyobrażenia rytmu, brzmienia czy dramaturgii, a w końcu na moje emocje. I ma też swoje uczucia, które będą wpływały na to, jakie jest ostateczne brzmienie - tłumaczy Kierska. - Słowem, dyrygent to nie tylko muzyk. Musi też być pedagogiem, po części psychologiem, a także managerem.

Profesor nie tylko w pracy z chórem łączy swoje dwie największe pasje: muzykę i psychologię. Ta pierwsza, jak twierdzi Kierska, pozwala wyrażać własne uczucia - co łączy ją z drugą. - Człowiek musi się nauczyć komunikować swoje doznania. Rozróżniać dobre i piękne od złego. Bo bycie w pięknie pozwala zbudować dobrego człowieka - opowiada.

Jak się okazuje, to stwierdzenie nie było bez znaczenia przy pracy nad Festiwalem. Profesor, na prośbę rektora zgodziła się zaangażować głównie dlatego, że wartość edukacyjna tego typu działań była jej szczególnie bliska. - Już jako licealistka angażowałam się w animację różnego typu zajęć, głównie muzycznych. A jako matka czwórki dzieci, gdy mam zaplanować zajęcia dla maluchów i młodzieży, po prostu wiem co robić - śmieje się.

Profesor podkreśla, że dzięki muzyce można dotrzeć nawet do dzieci, do których ani argumenty, ani nagrody czy kary, nie trafiają. Podczas jednych z festiwalowych warsztatów zdarzyła się właśnie taka trudniejsza grupa młodzieży. Nic nie zdawało się robić na nich wrażenia, czy choćby interesować. Rzucali sarkastyczne komentarze, co nie ułatwiało zadania prowadzącym warsztaty studentom. A jednak, kiedy animator puścił po sali zwiniętą strunę fortepianową, wydarzenie to rezenowało w ich szkole kilka dni. - A niby tylko drucik - uśmiecha się Kierska.

Kolejnym z warsztatów, które utkwiły w pamięci, była muzykoterapia z przymrużeniem oka. Każdy z młodych uczestników dostał specjalne okulary, które uniemożliwiały widzenie, i białą laskę. Tak wyposażeni odkrywali świat za pomocą innych zmysłów – jedynie słuchu i dotyku. Szukali odzywających się instrumentów, pokonywali małe tory przeszkód w postaci krzeseł czy chodzili wzdłuż rozciągniętej na podłodze grubej liny. Innym razem, nauczyciel muzyki, który sam zajmował się również budowaniem dawnych  instrumentów, takich jak liry korbowe czy fidele, zarażał swoją pasją licealistów. - Uważam, że to najskuteczniejsza droga dotarcia do młodego człowieka. Przez własną pasję, pokazanie mu czegoś dobrego, może lepszego, niż to, z czym zetknął się do tej pory - stwierdza Kierska. - Kiedy mój syn zrobił sobie dredy i zaczął słuchać hip-hopu, nie walczyłam z tym. Po prostu zaczęłam pokazywać mu inne możliwości. A to piosenkę, w której partia gitary była ambitniejsza, a to utwór z ciekawszą melodią. Po jakimś czasie zaczął słuchać reggae i jazzu, potem klasyki... Byłam w szoku. A i tak najbardziej zaskoczył mnie później, kiedy zdecydował się kształcić w dziedzinie kompozycji - wspomina profesor.

Jednak praca nad festiwalem nie składała się tylko z pracy z dziećmi. Trzeba było również współpracować z dorosłymi, a to, jak się okazuje, nie zawsze było najprostsze. - Bolało mnie, kiedy moi koledzy, artyści nie chcieli zejść ze swoich “koturnów” i wyjść do ludzi podczas koncertów. Uznawali, że wystarczy zagrać swoje i zejść ze sceny. A idea DFN jest inna - tu przecież trzeba naukę i sztukę przybliżać, pokazać, że jest w pełni dostępna, atrakcyjna, że może być bliska i fascynująca. Trzeba mówić do ludzi, opowiadać o tym, co się gra. Dzięki temu koncert żyje. Ja, jako dyrygent, również musiałam się sporo nauczyć - zdradza profesor.

Prof. dr hab. Marta Kierska-Witczak jest dyrygentem, chórmistrzem oraz wykładowcą Wydziału Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Muzyki Kościelnej w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu oraz kierownikiem Zakładu Muzyki Kościelnej. W latach 1986-1990 studiowała psychologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Była koordynatorem festiwalowych wydarzeń z ramienia swojej uczelni w latach 2008-2013. Niedawno otrzymała nagrodę jubileuszową od Akademii Muzycznej za 25 lat pracy.

 

Marta Bigda
fot. Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego

DRUKUJ drukuj

Bądź poinformowany

subskrybuj biuletyn

Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Biuletyn dodaj swój adres do listy wysyłkowej (wykorzystaj poniższy formularz). Aby zrezygnować z subskrybcji Biuletynu wykorzystaj powyższy formularz (zaznacz opcję usuń adres).

Wrocław - Europejska Stolica Kultury 2016      Member of European Science Events Association       *

Znajdź nas: